pomoc behawiorysty pies agresywny

Jak POWINNA wyglądać profesjonalna pomoc behawiorysty

Po bardzo traumatycznych przeżyciach z behawiorystą i behawiorystką nadszedł czas na szczęśliwe zakończenie tej historii (o tym, jak NIE powinna wyglądać pomoc behawiorysty możecie przeczytać tu i tu). Gdzieś w internecie trafiłam na bardzo polecaną behawiorystkę z Wrocławia – Alę od Jazza, czyli Alicję Milewską. Czytałam jej bloga (klik) i śledziłam jej fanpage (klik). Pamiętam, że skomentowałam jakiegoś posta o metodach awersyjnych i nawet pogadałyśmy o tym chwilę na messengerze. Po kilku tygodniach pracy z Ciri na własną rękę, dopadło mnie zniechęcenie i brak inspiracji. Postanowiłam się umówić z Alicją. Nasza konsultacja wypadała na początku października – czyli 5 miesięcy po adopcji.

Wywiad, który zrobiła Alicja był bardzo szczegółowy, został nagrany i dostępny dla nas do odsłuchania. Podobnie, jak z poprzednią trenerką, poćwiczyłyśmy przebywanie z gościem w kuchni, tym razem dodając wyrzucanie przez gościa smakołyków. Ala odpowiedziała na wszystkie moje pytania dotyczące kreatywnego zarządzania środowiskiem i planowania sesji treningowych, a także codziennej rutyny: spacerów, karmienia, zostawania w domu, jeżdżenia samochodem, dodatkowych aktywności, w których możemy się sprawdzić, takich jak nosework czy tropienie. Zasugerowała ponownie przebadanie tarczycy, podała kontakt do weterynarza-behawiorystki, zajmującej się wspomagania terapii behawioralnej farmakologią w razie potrzeby.

Po wywiadzie w domu, Alicja wyszła pierwsza na zewnątrz i czekała aż po chwili dołączymy do niej. Zamiast dążyć do konfrontacji, dołączyła płynnie do naszego spaceru idąć za nami w odległości i nie dając Ciri okazji do zareagowania.

Na spacerze zobaczyłam, jak mogę podążać za Ciri, dając jej wybór w tym, gdzie chce iść. W ten sposób minimalizuję jej stres i reakcje na bodźce. Ta metoda okazała się przełomowa w wydłużaniu spacerów i powiększaniu obszaru, w którym Ciri czuje się komfortowo na dworze. Ala pokazała mi również jak oddzielać Ciri ciałem od mijanych bodźców, jak operować smyczą, jak spokojnie przejść przez bramę wjazdową, która stresuje Ciri. Niby proste rzeczy, ale robią wielką różnicę. Teraz mi głupio za każdym razem, jak nie pochwalę Ciri za siusianie i kupkanie, co jak się dowiedziałam od Ali, zwiększa pewność siebie psa 😀

Ćwiczenia i porady, jakie otrzymałam od Ali wykraczały poza teorie znaną z książek albo niezbyt nowoczesne metody takie, jak uczenie psa siedzenia i oferowania kontaktu wzrokowego przy bodźcu za wszelką cenę (polecam ten artykuł wyjaśniający, czemu takie praktyki nie są dobre).

Czuję się strasznie dziwnie, że potrafiłam napisać kilka tysięcy słów o tym, jak trafiłam na niekompetentnych trenerów, a o tym trafionym ledwo wyciągam kilkaset 😀 Niestety, tak to już jest, że o dobrych rzeczach mówi się mniej, niż o tych złych. Jednak prawda jest taka, że jedna czy dwie konsultacje, a tym bardziej ich opis, nie podsumowują wiedzy, którą może przekazać Alicja swoim klientom. O tym trzeba się po prostu przekonać, spotykając się z nią osobiście.

Jeśli chodzi o moje uczucia, na tamtym etapie czułam się już dużo lepiej i pewniej w relacji z Ciri. Potrzebowałam przede wszystkim spotkać zaangażowaną, osobę, nastawioną na nowoczesne metody pracy z psem, potrzebowałam nakierowania na właściwą drogę, motywacji i potwierdzenia, że te metody, które stosuję, które musiałam znaleźć na własną rękę po niefortunnych konsultacjach, są w porządku. Wciąż zdarzały nam się (i zdarzają!) kroki w tył, ale starałam się już je znosić z większą godnością.

Z Alą wciąż jesteśmy w kontakcie, brałam udział w jej wykładach i warsztatach. Jest to osoba naprawdę zaangażowana w pracę ze swoim klientem, w chwilach zwątpienia można się zwrócić do niej po pomoc. Nieustannie rozwija się, zdobywa wiedzę i promuje metody oparte na wzmocnieniu pozytywnym, poznawaniu psiego języka, wzajemnej komunikacji i zrozumieniu. Jest profesjonalistką, bez której nie byłabym tu, gdzie jestem i jeśli szukacie behawiorysty we Wrocławiu, polecam ją z całego serca. Tak dobry trener jest na wagę złota i niesamowicie się cieszę, że mamy Alicję w naszym mieście. Aktualnie Ala współtworzy projekt Co Mówi Pies? (klik), który skupia się na szerzeniu wiedzy o psim języku, w szczególności na organizacji warsztatów w formie popularnych “klas komunikacji”. Na jej kanale na Youtube (klik) znajdziecie potężną dawkę wiedzy, m. in. w formie rozmów z Irkiem Czerniejewskim albo Zuzą Rybarczyk.

Myślę, że warto podkreślić, że dla mnie profesjonalna pomoc nie polega tylko na spotkaniu się raz, czy dwa razy z trenerem/trenerką. To cały proces, który obejmuje możliwość kontaktu z daną osobą (telefonicznego, mailowego lub przez Facabooka), korzystania z udostępnianych przez nią materiałów, obserwowania, w jakich wydarzeniach bierze udział, aby poszerzyć swoją wiedzę, brania udziału w organizowanych przez nią z zaangażowaniem projektach. I z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Ala spełnia wszystkie te warunki.

Trochę nie do wiary, że musiałam popełnić dwa ogromne błędy i jeden malutki, żeby dopiero trafić do profesjonalistki. Nie potrafię nawet sobie wyobrazić, o ile większe Ciri zrobiłaby postępy, i o ile błędów mniej popełniłabym, gdybym trafiła do Alicji zaraz po adopcji, ale lepiej późno, niż wcale, prawda?

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Share via
Copy link
Powered by Social Snap