posłuszny pies

Dlaczego nie chcę mieć posłusznego psa?

W tym wpisie chciałabym poruszyć kwestię tego, co to znaczy posłuszny pies i dlaczego nie chcę, żeby mój pies był posłuszny. Ten temat przyśnił mi się pewnej nocy, chociaż najprawdopodobniej mój umysł został zainspirowany przez coś, co zobaczyłam w Internecie. Coraz częściej widzę tendencję do zachęcania psów do zachowywania się zamiast do bycia grzecznymi. Coś mi się wydaje, że podobną rewolucję jakiś cas temu przeszło podejście do dzieci.

Jestem przekonana, że ten post wzbudzi w niektórych sprzeczne odczucia i krytyczne komentarze. Tak się stało w przypadku posta, który udostępniłam niedawno na moim Facebooku. Temat tamtego posta nierozerwalnie łączył się z tematem posłuszeństwa, kontroli i treningu. Dlatego zanim przejdę do rzeczy, chciałabym wyjaśnić jedną kwestię – dlaczego odróżniam posłuszeństwo od treningu z psem?

Czym jest posłuszeństwo?

Według Słownika Języka Polskiego “posłuszeństwo” to poddawanie się czyjejś woli, czyjemuś rozkazowi, wykonywanie czyjejś woli, karność, subordynacja. Wow. Nie wiem, jak Wy, ale ja nie chcę, żeby jakiekolwiek żywe stworzenie “poddawało się mojej woli”. Dodatkowo, słowo karność sugeruje karę, czyli nieprzyjemne konsekwencje w przypadku niewykonania “czyjejś woli”. A nauka (i empatyczne podejście do drugiego stworzenia!) mówi nam, że kara nie jest najefektywniejszym i pozbawionym ryzyka sposobem zmiany zachowania.

Trening z psem nie zawsze ma na celu wymuszenie posłuszeństwa

Idąc poprzednim tropem, przyjrzyjmy się definicji słowa “trening”. Pierwsze znaczenie ściśle dotyczy sportu, natomiast druga definicja mówi nam: ćwiczenie umiejętności innych niż sportowe. I tym właśnie dla mnie jest trening z psem. Ćwiczeniem umiejętności – moich, jako trenera czy nauczyciela, i psich. Posłuszeństwo to wymaganie od psa określonego zachowania (w domyśle: bo inaczej doświadczy negatywnych konsekwencji), często oderwanego od jego dobrobytu i natury. Trening to czas spędzony razem. Trening to nauka zachowań, które pomagają psu odnaleźć się w ludzkim świecie, bez ciągłej kontroli z naszej strony. Trening to rozwój i podążanie razem naprzód. Etycznie przeprowadzony trening pozwala budować pewność siebie psa, poczucie bezpieczeństwa, pogłębia wzajemne zaufanie i komunikację.

Pies posłuszny czy zamknięty w sobie?

Kwestię treningu i posłuszeństwa mamy rozjaśnioną, możemy przejść do pytania: jak wyobrażamy sobie posłusznego psa? Zazwyczaj jesteśmy pod wrażeniem psów, które:

  • potrafią na polecenie opiekuna leżeć lub siedzieć w jednym miejscu przez dłuższy czas,
  • nie węszą – nie wąchają trawy, nie wkładają głowy do toreb, które ktoś przyniósł do domu, nie wkładają nosa gościowi między nogi,
  • idą przy nodze cały spacer,
  • nie kradną, nie niszczą i nie gryzą przedmiotów,
  • na najmniejsze upomnienie opiekuna wiją się submisywnie, bo “wiedzą, że źle zrobiły”,
  • “cierpliwie” znoszą nieprzyjemne interakcje z dorosłymi i dziećmi (zwłaszcza) – w żadnym wypadku nie warczą!

Większość (całość?) rzeczy z powyższej listy jest sprzecznych z naturą psa. Pies powinien mieć możliwość zaaklimatyzować się w nowym otoczeniu, zamiast “grzecznego” leżenia w jednym miejscu. Pies musi wąchać i używać nosa, bo to najnaturalniejszy dla niego sposób interakcji z otoczeniem. Pies nie powinien iść przy nodze cały spacer, tylko mieć możliwość węszenia i eksploracji. Pies ma potrzebę gryzienia. Pies nie wie, że źle zrobił. Wie za to, że nasze krzywe spojrzenie i zły ton są nieprzyjemne i zwiastują negatywne emocje. Pies nie musi znosić zbliżającej się do jego pyska twarzy dziecka i może, a wręcz powinien wtedy warknąć.

Część z Was pewnie powie – no dobra, ale ja nie karzę mojego psa, nie wyciągam konsekwencji z tego, jak np. nie usiądzie. Na pewno? Często zdarza się, że prosimy psa o leżenie w nowym dla niego miejscu i sytuacji, po czym irytujemy się, że wstaje, kręci się. Napominamy go, narzekamy, w końcu eskalujemy do kładzenia go siłą. Nauczyliśmy psa siadać w otoczeniu bez rozproszeń, a potem każemy mu siadać przy stresującym bodźcu i denerwujemy się, że go to przerasta. A pies wyczuwa naszą złość, nawet jeśli wydaje nam się, że go nie karzemy. Skąd to wiem? Sama tak robiłam.

Taka ciągła kontrola i ubezwłasnowolnienie może prowadzić do tego, że pies po prostu zamknie się w sobie. Zacznie prezentować coraz mniej zachowań w naszej obecności, bo każde zachowanie obarczone jest ryzykiem naszego niezadowolenia. Najpierw pomyślimy – w końcu mam grzecznego psa! Tak grzecznie leży w kącie i nic nie robi przez całą wizytę u rodziców. Idzie przy nodze cały spacer, bo każda próba węszenia na trawniku była traktowana szarpnięciem smyczy i naszą irytacją. Być może nie odczujemy żadnych skutków ubocznych takiego tłamszenia zachowań psa. Ale może się okazać, że pies nie chce z nami uczestniczyć w sesjach treningowych. Wyłącza się i nie oferuje nam żadnych zachowań, bo jego inicjatywa zawsze była hamowana.

Edit: Oczywiście da się prawidłowym treningiem doprowadzić do sytuacji, kiedy pies będzie leżał w nowym środowisku, nie będąc do tego “przymuszanym”. Wymaga to stopniowego podnoszenia kryteriów, tak żeby leżenie opłacało się psu bardziej niż angażowanie się w otaczające go bodźce konkurujące. Ten tekst (ani ja!) nie krytykuje w żaden sposób uczenia takich zachowań w odpowiedni sposób.

Pozwól psu być psem

Nie chcę, żeby mój pies był posłuszny. Chcę żeby Ciri była otwarta na świat i ciekawska. Chcę, żeby pociągnęła mnie do tego zapachu na trawniku i w śmierdzące krzaki. To pozwala nam budować lepszą relację. Cieszę się, kiedy widzę, że wypracowała sobie jakieś nowe zabawne zachowanie, nawet jeśli jest dla mnie nie do końca pożądane (nie mam na myśli zachowań, które stawiają kogokolwiek, w tym psa, w niebezpieczeństwie lub dyskomforcie oczywiście). Ale to znaczy, że jest na tyle odważna, żeby zrobić coś nowego, żeby spróbować nowej strategii.

Zaraz po adopcji Ciri miała bardzo ubogi repertuar zachowań i strategii. Dziwiłam się, że nie robi rzeczy, które “zazwyczaj robią psy”. Nie nosiła w pysku przedmiotów, nie zawłaszczała sobie moich skarpetek, nie bawiła się zabawkami, nie podrzucała mojej ręki, żeby zachęcić mnie do głaskania, nie tarzała się w trawie. Dopiero po czasie zaczęła się otwierać. Myślę, że to jest najlepszy dowód na to, że posłuszeństwo nie jest kluczem do szczęśliwego psa.

Przez długi czas trzymałam się swego czasu modnej zasady Nothing Is Free In Life. Ciri musiała automatycznie siadać przed jedzeniem, przed drzwiami, przed wejściem na łóżko. W przeciwnym wypadku miska była zabierana do góry, drzwi zamykane przed nosem, a dostęp na łóżko odmawiany. Kiedy przestałam tego wymagać, czuję jak ogromne napięcie z niej spadło i jak pozytywnie to wpłynęło na naszą relację.

Terminologia i sposób myślenia ma znaczenie

Może Wam się wydawać dziwne, że tak podkreślam definicje i różnice między słowami. Co to za różnica, czy powiemy “komenda” czy “hasło” (ang. cue)? Po co wiedzieć, co oznacza słowo “posłuszeństwo”?

Wierzę, że słowa kreują świat wokół nas. Że nadajemy im znaczenie kulturowe i jest ono zakorzenione w świadomości społeczeństwa. Dlatego chcę nazywać rzeczy po imieniu. Kiedy proszę psa o zachowanie, to nie jest “komenda”, czyli rozkaz. To jest prośba i wskazówka dla niego, jakie zachowanie może zaprezentować w odpowiedzi. Hasło.

Nie chcę mieć posłusznego psa. Chcę mieć psa, który nie boi się robić psich rzeczy. A przy tym chcę go uczyć zachowań, które mu pomogą radzić sobie w różnych sytuacjach.

A Wy chcecie mieć posłusznego psa?

PS. Jeśli po przeczytaniu tego tekstu myślicie, że mój pies “nie ma żadnych zasad”, jest niecywilizowany i może robić “co mu się podoba”, zajrzyjcie na mój fanpage i Instagram, gdzie bardzo często pokazuję, czego uczę Ciri. Polecam też przeczytać mój ostatni tekst o naszych postępach w pracy nad zachowaniem oraz tekst o treningu z psem.

Treści, które mnie zainspirowały do wpisu:
Dogminded I want my dog to see a behaviour as an opportunity not a risk
Dogminded Compassion Over Perfection
Komiks Notidee
Miesięcznik Pro-Canine i tekst Nie do końca o adopcji pewnego wyżła

Zdjęcie tytułowe zrobione na warsztatach komunikacji Co Mówi Pies? przez Kasię Garbacz.

Powiązane wpisy

5
Dodaj komentarz

avatar
2 Comment threads
3 Thread replies
3 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
fringiellaMaria BEdyta Recent comment authors
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Edyta
Gość
Edyta

Fajny artykuł. Szczerze mówiąc otworzył mi trochę klapki przy moim psie-adoptowanej beagielce do której stałe szukam sposobu aby połączyć trening z budowaniem naszej więzi, a to jest ciężkie czasami.

Maria B
Gość
Maria B

Podpisuję się pod każdym słowem obiema rękoma i nogoma 🙂

Share via
Copy link
Powered by Social Snap