Dlaczego nie chcę adoptować drugiego psa?

Odkąd adoptowałam Ciri i zafascynowałam się psami, treningiem i nauką o zachowaniu, byłam pewna, że chcę mieć drugiego psa. Najlepiej jak najszybciej, lada chwila. Drugim psem chciałam sobie wynagrodzić problemy Ciri – zabierać go w miejsca, w które nie mogę zabrać Ciri, chodzić na spacery, na które nie mogę chodzić z Ciri, pozwalać go głaskać moim znajomym, na co nie mogę im pozwolić z Ciri… Większość “psiarzy”, których obserwuję w social mediach prędzej czy później decydowało się na drugiego, trzeciego albo nawet i kolejnego psa. Chęć posiadania jak największej liczby psów stała się przedmiotem żarcików i memów. Niewiele zastanawiając się nad tym, czego ja naprawdę chcę, dołączałam do tego szaleństwa i byłam przekonana, że chcę i potrzebuję drugiego psa w moim życiu.

Oczywiście wiem, że drugi pies niekoniecznie wynagrodziłby mi pewne problemy w zachowaniu Ciri, bo na bank też miałby swoje przywary. Co do reszty powodów, to oczywiście nie są dobre motywacje do adopcji kolejnego psa (bo tylko adopcja wchodzi w grę – nigdy nie kupię szczeniaka).

Osoby, które nie obserwują mnie na Facebooku ani na Instagramie, pewnie nie wiedzą, że w marcu zostałam domem tymczasowym dla kota Pimpka. Pimpek ma 10 lat, był bezdomnym dzikusem i na dodatek w czerwcu potwierdzono u niego chłoniaka (to oznacza, że jest śmiertelnie chory i niedługo trzeba będzie pozwolić mu odejść). Otóż, opieka nad Pimpkiem i kilkumiesięczne próby socjalizacji tej dwójki, uświadomiła mi, że ani Ciri, ani ja nie jesteśmy gotowe na powiększenie psiej rodziny (i być może nigdy nie będziemy). Ta decyzja, czy może raczej olśnienie, spłynęła nagle jak grom z jasnego nieba. Jednego dnia myślę, że chcę mieć drugiego psa, następnego jestem pewna, że nie chcę. Kilka ostatnich miesięcy (pandemia, praca zdalna, pojawienie się Pimpka, przeprowadzka) pokazało mi, że Ciri znosi zmiany w rutynie i otoczeniu i obecność drugiego zwierzęcia w domu jeszcze gorzej, niż myślałam.

Nie będę skupiać się na oczywistych argumentach przeciwko adopcji drugiego psa, które przychodzą na myśl jako pierwsze. Chciałabym pokazać, że decyzja o drugim psie jest dla mnie bardziej skomplikowana niż upewnienie się, czy Ciri lubi inne psy (lubi) i czy mam czas i pieniądze na jego utrzymanie (teoretycznie mam). W pełni też zdaję sobie sprawę, że drugi adoptowany pies mógłby mieć problemy behawioralne, ale nie jest to dla mnie problemem. Co w takim razie jest?

Trudności Ciri w adaptacji

Jeśli czytasz tego bloga, prawdopodobnie wiesz, że Ciri jest psem trudnym, problemowym, absorbującym psychicznie i logistycznie. Jeśli nie wiesz, co mam na myśli, zajrzyj do tekstów o naszej wspólnej historii. Moje życie jest całkowicie podyktowane pod jej ograniczenia i dużo dla niej poświęcam. Wszystko po to, żeby jej życie było przewidywalne, stabilne, pełne rutyny i obfitujące w jak najmniej stresu i zmian. Przeprowadzka do nowego mieszkania ogromnie ją z tego rytmu wybiła. Przestała spać, zaczęła dużo stresowo sapać i łazić za mną krok w krok, pogłębiła jej się lękliwość na spacerach. To wpłynęło też na mnie – zaczęłam płakać po powrocie ze spacerów, ciągle ją upominać, irytować się jej nakręcaniem się.

Jeśli chodzi o kota, to Ciri nie jest w stanie w pełni normalnie funkcjonować z nim na jednej przestrzeni. Nie chodzi o to, że na niego poluje, tylko… boi się go. Nie chce się z nim mijać w wąskich przejściach, nie chce się do niego zbliżać, nie pozwala mu wchodzić do pomieszczeń, w których ona przebywa, próbuje bronić mnie przed nim i mimo mojej pracy nad tym, poprawa jest minimalna. Efekt jest taki, że większość doby spędzają izolowani – zamykam w osobnym pokoju na zmianę jedno albo drugie. Czy jestem pewna, że byłoby tak samo z drugim psem? Nie, ale nie chcę ryzykować miesięcy izolacji albo konieczności rozstania się z nowym psem. Mimo że Ciri lubi i jest społecznie nastawiona do większości psów spotykanych na spacerach, drugi pies w mieszkaniu to byłaby dla Ciri kolejna zbyt ogromna zmiana. Mam przeczucie, że po minionym pół roku, Ciri ma już dość zmian do końca życia. Jest wrakiem i nie potrafię przywrócić jej do stanu stabilności, który przedtem już udało nam się nieźle wypracować.

Przez te trudności w adaptacji, Ciri i opieka nad nią jest bardzo obciążająca dla mojej psychiki. Bardzo przejmuję się każdym jej zachwianiem i pogorszeniem, każdym nieudanym spacerem. Nie mogę wyjechać na wakacje z nią (ani jej nikomu zostawić), a co dopiero z dwoma psami. Mam też na uwadze dobro drugiego potencjalnego adopciaka – środowisko, w którym ja jestem cały czas zestresowana, też by na niego dobrze nie wpłynęło.

Akceptuję, że pewnym aspektów Ciri nigdy nie zmienię, że nie da się jej “naprawić”, dlatego nie zakładam, że czas na drugiego psa będzie wtedy, kiedy “rozwiążę jej problemy”. Wiem, że to nie jest zerojedynkowe, że to nigdy w całości nie nastąpi, dlatego niczego nie planuję pod tym kątem.

Brak czasu na treningi

Dzięki Tromplo, ponad rok temu odnalazłyśmy z Ciri swoją treningową ścieżkę, a przez ostatnie kilka miesięcy nabrałyśmy tempa w doskonaleniu siebie nawzajem w treningu. Natomiast muszę przyznać, że praca czysta, klarowna, uwzględniająca wybór psa, za pomocą wzmocnienia pozytywnego wyłącznie i z unikaniem wygaszania jest czasochłonna. Dziennie na organizację treningu, przygotowanie nagrywania, sprzętu, planowanie, samą sesję i oglądanie nagranego filmu poświęcam około 20-30 minut (z czego samo ćwiczenie z psem trwa ok. 5 min). Nie chcę dzielić tego czasu na trening po równo z innym psem. Chcę 100% uwagi skupić na Ciri i na tym co mamy do wypracowania (przede na wszystkim treningu medycznym).

W sumie sama myśl, że miałabym z nowym psem budować zaangażowanie, skupienie i takie totalne podstawy współpracy wydaje mi się strasznie… męcząca 😀 I nie twierdzę, że tego czasu by mi całkowicie zabrakło przy dwóch psach (jak bym musiała to jakoś bym to ogarnęła), ale chyba bym nie miała z tego takiej radości.

Brak przestrzeni w głowie i w sercu

Może to kontrowersyjne stwierdzenie, ale nie wyobrażam sobie jednocześnie darzyć uczuciem Ciri i innego psa. Ciri zawsze będzie dla mnie wyjątkowa, zawsze będzie na pierwszym miejscu. Nie mam przestrzeni w głowie, życiu i serduszku na dbanie tak bardzo o kolejnego psa i traktowanie go na równi z nią. Nie wyobrażam sobie żalu, jaki bym czuła, gdybym dzieliła uwagę między nią a drugiego psa, a jej by nagle zabrakło.

Większa skłonność do kar przy kilku psach

Odkąd jest z nami Pimpek, zauważyłam, że częściej strofuję Ciri za leżenie na środku korytarza, pałętanie się pod nogami itp. Już takie nieszkodliwe zrzędzenie uważam za zbyt dużo stresującego upominania. Nie chcę obniżać moich standardów wychowania i opieki z konieczności ogarniania więcej niż jednego psa. Często słyszę taki argument za używaniem awersji i kar w życiu codziennym: “Spróbuj mieć 2/3/5/18 psów to zobaczysz, że czasem trzeba i inaczej się nie da!”. No dobrze, to ja nie chcę mieć tych osiemnastu psów, jeśli nie da się wychować ich inaczej niż tłumieniem ich zachowania… Nie chciałabym mieć nawet jednego psa, jeśli nie potrafiłabym go szkolić zgodnie ze swoją etyką. Adoptując psa (powtarzam, tylko adopcja wchodzi w grę, a ludzie którzy używają tego argumentu mając psy z hodowli są dla mnie jeszcze bardziej absurdalni), składamy swego rodzaju obietnicę, że będziemy o niego dbać z należytym szacunkiem i cierpliwością. Nie chcę w natłoku obowiązków o tym zapomnieć i zatracić się w obniżonych standardach etycznych, co przy mojej nerwowej naturze byloby dość prawdopodobne.

Finanse w razie “awarii” zdrowotnej psa

Konieczność oszacowania kosztów takiego przeciętnego utrzymania dwóch psów to nie jest oczywiście żadne odkrycie. Ale kiedy pomyślę o ryzyku, że coś mi się poważnie w psie zepsuje (kosztowna operacja, pobyt psa w szpitaliku na leczeniu trwającym wiele dni, przewlekła choroba, której leczenie jest bardzo kosztowne itp.) i nie będę miała na to pieniędzy, jestem przerażona. Przy jednym psie mam jeszcze na to jakieś oszczędności, mogę szukać pomocy u rodziny… A co jeśli poważnie “zepsują” mi się dwa psy na raz? Już wystarczająco chucham i dmucham na zdrowie Ciri, wydaję setki czy nawet tysiące złotych rocznie na profilaktykę i tak samo robiłabym z drugim psem. Nie chcę w razie czego mierzyć się z podwójnie trudnymi decyzjami finansowymi.

Moje wątpliwości

Trochę gryzie mnie etyka mojej decyzji, to że nie pomogę potrzebującym psom ze względu na moją wygodę i egoizm (choć z drugiej strony robię to dla szczęścia Ciri). Oczywiście nic nie jest wyryte w kamieniu, może w jakimś psie się kiedyś “zakocham” i wszystko zgra się tak, że w danym momencie będzie to dla naszej rodziny jednak strzał w 10. Nie wykluczam tymczasowania piesków, ale raczej starszych czy schorowanych niż młodych i aktywnych o wysokich potrzebach. Taki schorowany seniorek mógłby na “tymczasie” dożyć u nas swoich dni, tak jak to się dzieje w przypadku Pimpka. Jednak dla mnie taka pomoc to zupełnie inny rodzaj zobowiązania i obciążenia niż wzięcie na siebie młodego psa czy szczeniaka ( o zgrozo), który miałby dołączyć do nas i być naszym pełnoprawnym kompanem i członkiem rodziny. To pierwsze to obciążenie psychiczne związanie z cierpieniem i umieraniem, to drugie to dla mnie zobowiązanie się do poświęcenia psu cząstki siebie i zaproszenie go do wspólnego życia, przyjęcie go do naszej rodziny. Póki co, nie stać mnie na ten drugi rodzaj zobowiązania.


Nie chcę się tym tekstem od niczego zażegnywać. Możliwe, że w przyszłości jeszcze znajdę w sobie przestrzeń, chęć i gotowość na adopcję psiego rodzeństwa dla Ciri. W tym momencie tego nie czuję. Trochę jak z macierzyństwem 🙂 Moja decyzja i cały ten temat leżał mi na sercu ostatnio i potrzebowałam tego tekstu, żeby się “wyspowiadać”.

Chętnie poczytam jak to było/jest u Was? Macie wielopsią rodzinę czy świadomie z takiej zrezygnowaliście?

Zdjęcie tytułowe wykonane przez Asylum of Wind – Marcelina Dąbrowska.

0 0 vote
Article Rating
Subskrybuj
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
Magda
1 miesiąc temu

Wow, bardzo fajny post, tyle aspektów do rozważania i wymiany doświadczeń! Według mnie decyzja o posiadaniu drugiego psa / dowolnego psa / jakiegokolwiek zwierzęcia jest bardzo indywidualna. Ja obecnie mam dwa i nie wyobrażam sobie mieć mniej, akurat u mnie widzę, że psom lepiej we dwójkę. Ale trzeci? Ostatnio ktoś mi proponował super psiaka po znajomości i podziękowałam. A kompletnie jestem taką osobą która uwielbia memy o gigantycznej ilości psów. ❤ Generalnie gdyby mnie ktoś zapytał czy chcę mieć setkę psów to odpowiedziałabym, że pewnie! Ale jednocześnie wiem, że na ogarnięcie jednej sztuki muszę poświęcić rok indywidualnych spacerów i pracy,… Czytaj więcej »

Martyna
Martyna
1 miesiąc temu

Miałam podobnie tak Ty, że jak weszłam głębiej w psi świat, mając nowego psa, to zachlysnelam się myślą, że chcę też mieć drugiej psa, najlepiej tu, teraz, natychmiast. Dobrze, że zdrowy rozsądek i finanse mnie powstrzymały 😅 w sumie też powody, dla których ostatnio myślę, że nie chcę drugiego psa, a na pewno w najbliższym czasie, są podobne do Twoich. Figo jest bardzo wrażliwy, w relacjach z innymi psami czasem zbyt histeryczny, a ja chyba nie miałabym siły na ogarnianie drugiego psa i ich wspólnych problemów. Dodatkowo problemy Figo z brzuchem, które wyszły na początku roku, tak mnie wyczerpały fizycznie… Czytaj więcej »

Share via
Copy link
Powered by Social Snap