trening z psem

Czy każdego psa trzeba trenować? Co to znaczy, że ktoś nie chce trenować z psem?

Za przejrzenie i redakcję poniższego wpisu przed publikacją dziękuję Karolinie Osenkowskiej <3

Dzisiejszy wpis jest w pewnym sensie kontynuacją poprzedniego wpisu o posłuszeństwie. Co więcej, niektórzy mogą odnieść wrażenie, że sama sobie zaprzeczam tym tekstem – raz piszę, że nie chcę mieć posłusznego psa, a potem, że z każdym psem powinno się trenować. Ale zainspirowało zdanie mojej koleżanki (pozdrawiam Cię, Sylwia!), które utkwiło mi w pamięci: “Nie wiem, jakie moje psy musiałyby sprawiać problemy, żebym je trenowała”. W tekście postaram się rozprawić z mitem, że trening jest przeznaczony wyłącznie dla psów które są “niegrzeczne” i “nieposłuszne”. Chciałabym pokazać, że każdy pies w większym lub mniejszym stopniu potrzebuje treningu z opiekunem.

Czy trening jest wyłącznie dla psów problemowych?

Przyjęło się uważać, że pies, który prezentuje jakieś niepożądane dla nas zachowania, jest nieposłuszny. A skoro pies jest nieposłuszny to trzeba z nim ćwiczyć posłuszeństwo i pies stanie się grzeczny. Z tym mitem rozprawiłam już się w poprzednim wpisie, w którym opisałam też moje spojrzenie na różnicę między treningiem z psem a posłuszeństwem. Przy odpowiednim podejściu, trening z psem to dla mnie o wiele więcej, niż klasyczne siad, waruj i zostań.

Poprzez trening z psem możemy z powodzeniem zmodyfikować niepożądane dla nas zachowania. Możemy zmienić jego reakcję emocjonalną na różne bodźce – z negatywnej na pozytywną. Możemy nauczyć go zachowań alternatywnych, które są dla nas akceptowalne. Możemy (musimy?) nauczyć go przychodzenia na zawołanie albo niepodejmowania jedzenia z trawnika – zachowań ratujących życie.

Ale załóżmy, że w zachowaniu naszego psa nic nam nie przeszkadza i nie zagraża ono jego, naszemu albo czyjemuś bezpieczeństwu. Trenując z psem, możemy spędzić z nim czas, a co za tym idzie wzmocnić naszą relację. Możemy wzmocnić jego pewność siebie i zapobiec problemom, które mogłyby się pojawić w przyszłości. Biorąc udział w aktywnościach takich jak ćwiczenia zlecone przez zoofizjoterapeutę, ratujemy zdrowie i sprawność naszego podopiecznego (lub działamy profilaktycznie) . A takie ćwiczenia też wymagają nauczenia psa pewnych zachowań. Możemy też na własne oczy zobaczyć potęgę psiego nosa, uczęszczając z psiakiem na zajęcia z tropienia czy detekcji zapachów.

W kolejnych punktach chciałabym opisać różne rodzaje treningu, który możemy praktykować we wspólnym życiu z naszym czworonogiem.

Trening ułatwiający codzienne życie

Mam na myśli absolutne podstawy, czyli:

  • przywołanie,
  • reakcja na imię,
  • nauka odpoczywania w domu,
  • zostawianie jedzenia na hasło lub automatycznie,
  • chodzenie na smyczy w sposób, który nie wpływa negatywnie na układ ruchu psa i przewodnika,
  • inne np. przebywanie w ogrodzie bez obszczekiwania psów i przechodniów za płotem, zostawanie samemu w domu.

Dla każdego opiekuna te podstawowe zachowania pewnie będą się trochę różnić 🙂 Ale nie chcę zamieniać tego wpisu w poradnik podstaw szkolenia psa czy socjalizacji. Chcę tylko podkreślić, że są podstawy, których powinniśmy nauczyć każdego psa i zwróćcie uwagę, że wcale nie mam na myśli “komend” siad i waruj, które często nic nie wnoszą. Warto określić sobie absolutne minimum, którego nasz pies potrzebuje, żeby sprawnie i bezpiecznie funkcjonować wśród ludzi.

Oczywiście np. na wsi wymagamy od psów o wiele mniej, niż w mieście. Jednak nadal istnieje jakiś podstawowy repertuar zachowań, których możemy nauczyć wiejskiego pieska, aby mógł korzystać z uroków sielskiego życia, jednocześnie będąc bezpiecznym.

Tak zwane sztuczki

Sztuczki, czyli zachowania, których uczenie z jakiegoś powodu różni się dla wielu osób od uczenia siadania czy warowania 🙂 Nauka sztuczek to fajna okazja to zaangażowania psiego ciała i umysłu, natomiast rozumiem, jeśli nie każdy chce, lubi i potrzebuje trenować w ten sposób ze swoim psem. Zwłaszcza, że często z braku wiedzy bierzemy się za to zupełnie nieprawidłowo, cisnąc na efekt końcowy zamiast na sam proces. Są też “modne” sztuczki, np. suseł, które z fizjoterapeutycznego punktu widzenia mogą być niekorzystne (źródło).

Podsumowując – jeśli nie przepadasz za nauką psa zachowań, nie ma żadnego powodu, żeby ćwiczyć z nim sztuczki. Ucząc w nieodpowiedni sposób można spowodować np. frustrację, zniechęcenie, zamykanie się psa, co na pewno doprowadzi także do naszej frustracji, a to wpłynie niekorzystnie na naszą relację z psem.

Jeśli chcesz razem z psem czerpać satysfakcję z nauki sztuczek, polecam zacząć od czegoś bardzo prostego – targetu dłoni nosem lub brodą, obrotów w obie strony, wchodzenia przednimi łapkami na podwyższenia. Nauka takich prostych zachowań pomoże uniknąć frustracji i zbudować wzajemną komunikację w treningu.

Trening psiego umysłu

Życie przeciętnego psa bywa ograniczone. Wychodzi na trzy dłuższe lub krótsze spacery w ciągu dnia, je codziennie to samo jedzenie w ten sam sposób (z miski), do tego kilka minut interakcji z człowiekiem. O ile nie jest schorowanym staruszkiem, jest to dla psa dość ubogie życie.

Trochę zbaczam z tematu, ale warto wprowadzić w psie życie aktywności umysłowe. Wzbogacić je (ang. enrichement) samodzielnie zrobionymi lub gotowymi zabawkami węchowymi lub interaktywnymi. W internecie aż roi się od inspiracji. Rozwiązywanie takich zagadek to też w pewnym sensie jest trening – taki dla psiego umysłu. To świetna alternatywna dla opiekunów, których nauka zachowań po prostu nie przynosi żadnej satysfakcji.

Takie wzbogacenie środowiska jest szczególnie ważne w dzisiejszym świecie, gdzie możliwości zaspokajania psich potrzeb są ograniczone. Najciężej jest z tym w mieście – trudno znaleźć bezpieczne miejsce do spokojnej eksploracji bez smyczy. Psy w mieście muszą znosić bardzo dużo bodźców na co dzień i mają mało okazji, żeby dać swojemu stresowi jakieś ujście. Jednak i na wsi pies dla swojego bezpieczeństwa (i innych żyjących zwierząt!) nie powinien np. polować. Może to skutkować rozprzestrzenianiem chorób, pasożytami, odstrzeleniem przez leśniczego… Dlatego warto spędzać z psem czas na aktywnościach, które w bezpieczny sposób zaspokoją jego instynkty.

Treningi węchowe z psem

Treningi węchowe, takie jak detekcja zapachów, czy tropienie są świetną aktywnością odpowiednią niemalże dla wszystkich psów i ich opiekunów.

Detekcja zapachów w skrócie polega na wskazaniu przez psa źródła uprzednio uwarunkowanego zapachu (najczęściej cynamonu, pomarańczy, goździków, ale też kawy, herbaty, papierosów…). Początki detekcji są trochę bardziej skomplikowane, niż tropienia. W najbardziej początkowym etapie trzeba uwarunkować zapach czyli sparować bodziec neutralny (zapach) z reakcją bezwarunkową na jedzenie. Ponadto, musimy nauczyć psa zachowania, którym będzie oznaczał zapach – najczęściej ciągły target nosa przy zapachu.

Z tego co wiem, do pierwszych śladów na treningach z tropienia podchodzi się bardzo różnie w zależności od trenera i psa. Tropienie jest aktywnością, w której bardzo dużo decyzji podejmuje pies, a nie przewodnik. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam Ciri na śladzie, byłam w szoku, że ona dokładnie wie, o co chodzi, Jakby robiła to od urodzenia (w pewnym sensie tak jest). Moim zdaniem tropienie to jest aktywność dla każdego, nawet osób, które żywią niechęć do psich sportów, uczenia psa sztuczek czy innych zachowań.

Co treningi węchowe mogą przynieść dobrego nam, naszym psom i wzajemnej relacji?

  • spełnienie potrzeby używania nosa u psa,
  • możliwość wyboru i podejmowania własnych decyzji przez psa,
  • wzmocnienie pewności siebie, pomoc przy pracy z lękiem np. przed ludźmi,
  • wyciszenie emocji u psów reaktywnych,
  • zwiększenie wzajemnego zaufania,
  • satysfakcję ze wspólnych sukcesów,
  • aktywność na świeżym powietrzu.

Trening medyczny i pielęgnacyjny

Trening medyczny to najlepsza rzecz, jaką możesz dać swojemu psu, aby oszczędzić mu stresu przez całe życie. Najprostszy wariant to na przykład nauka dobrowolnego poddawania się obcinaniu pazurów, czesaniu albo nauka wkładania pyska do kagańca czy głowy przez obrożę lub szelki. Trochę więcej pracy wymaga nauczenie psa współpracy przy takich czynnościach, jak pobieranie krwi u weterynarza. Mówiąc o współpracy, mam na myśli nie tylko tolerowanie procedury, ale aktywne w niej uczestniczenie. Polecam wpisać sobie “zoo husbandry training” w wyszukiwarkę na YouTube i podziwiać.

Kooperacyjny (oparty na współpracy i wyborze) trening medyczny nie jest prosty i wymaga włożenia sporej ilości pracy, ale moim zdaniem opłaca się jak nic innego. Problemem jest to, że w Polsce jest to dziedzina wciąż raczkująca, chociaż widać już nadzieję na rozwój. Dość trudno znaleźć materiały czy kursy w Polsce o treningu medycznym. Wiem, że taki kurs pojawiał się na Tromplo (co prawda w języku angielskim, ale online). Dużo materiałów można znaleźć na anglojęzycznym YouTube, np. Bucket Game. Warto też zapoznać się z grupą Positive Husbandry Training na Facebooku i kontem The Unlikely Tricksters.

Pawłow i Skinner są z nami cały czas

Pamiętajcie, że uczenie się poprzez skojarzenia lub konsekwencje zachowań (warukowanie klasyczne i instrumentalne) zachodzi w każdym momencie życia każdego zwierzęcia. Możemy i powinniśmy wpływać na to, czego uczy się np. szczeniak i czy takie zachowanie nam się podoba (i czy zawsze tak będzie). Bo nawet jeśli powiemy – ja nie chcę trenować z moim psem, nie jest mi to potrzebne – to nie zatrzyma procesów uczenia się. Pies wciąż będzie się uczył, tylko nie będziemy mieli wpływu na to, czego się uczy. Co więcej, każda nasza interakcja z psem, czegoś go uczy – można więc powiedzieć, że całe nasze życie jest treningiem i nie da się go uniknąć.


Przekaz, jaki chciałabym umieścić w tym tekście to przede wszystkim – trening z psem nie jest tylko dla psów problemowych, a wręcz przeciwnie, potrzebny jest wszystkim psom. Nie patrz na trening jak na przykry obowiązek, wykonywany tylko w ostateczności. Bawiąc się z psem poprzez naukę zachowań lub inne aktywności możesz zapobiec problemom, zanim się zaczną. Bo trening z psem nie oznacza precyzyjnego chodzenia przy nodze przez cały spacer. Oznacza współpracę i dialog, które zachodzą cały czas, niezależnie od tego, czy zdecydujemy się wziąć w dłoń kliker i smaczki, czy nie.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Share via
Copy link
Powered by Social Snap