adopcja trudnego psa

Adopcja trudnego psa – co zmieniła w moim życiu na lepsze?

Nie ma dnia, żeby nie myślała o tym, ile zmieniła w moim życiu adopcja trudnego psa, takiego jak Ciri. Wiele rzeczy musiałam poświęcić, o czym pisałam w tekście o ograniczeniach i poświęceniach. Ale wciąż nie mogę się nadziwić, o ile lepszym człowiekiem uczynił mnie mój problemowy pies. W tym wpisie postaram się pochylić nad tym, czego i w jaki sposób nauczyła mnie adopcja Ciri.

Wiedza o psach i praca ze zwierzętami

Chyba najbardziej oczywisty i najważniejszy punkt. Nie mam pojęcia, czy wsiąkłabym w takim stopniu w psi światek, gdyby trafił mi się psi ideał. A wsiąkłam, i to jak! Gdyby nie zachowania agresywne w stosunku do ludzi to z resztą jej problemów chyba nawet nie czułabym potrzeby szukać pomocy. To dzięki ugryzieniu mojego ojca (dzięki, tato!) potrzebowałam behawiorystów. Potem okazało się, że potrzebuję wiedzy, aby zweryfikować ich metody (o czym pisałam tu i tu). Gdyby nie Ciri, nie miałabym świadomości ani wiedzy dotyczącej psów, jaką mam teraz. Nie czułabym potrzeby czytać książek, brać udziału w kursach, seminariach i warsztatach ani rozwijać się. Nie wiem, czy zaangażowałabym się w jakiś sport z innym psem.

Praca ze zwierzętami była moim marzeniem od dziecka. Odkąd pamiętam interesowało mnie obcowanie ze zwierzętami – zarówno tymi dzikimi, jak i domowymi. Oglądanie Animal Planet z babcią, wizyty w ZOO w każdym mieście, jakie odwiedzałam… A jednak nigdy nie miałam zwierząt, a życie się tak potoczyło, że zawodowo (niestety) też się z tym nie związałam. Praca z Ciri pozwala mi realizować się także na tym polu.

Wychodzenie ze strefy komfortu i nowe znajomości

W życiu dorosłym nie ma wielu okazji do zawierania nowych znajomości. Wystarczy, że zaczęłam interesować się szkoleniem psów i poznałam kilkanaście osób. Część tylko internetowo, a część osobiście, ale z większością jestem w dość regularnym kontakcie. Poznałam empatyczne i wspaniałe dziewczyny – trenerki, behawiorystki, opiekunki – z którymi podzielam wizję szkolenia i relacji z psem. Nigdy nie byłam wylewną osobą i czasami ciężko mi się przełamać, żeby np. dołączyć do rozmowy w grupie na warsztatach, ale wspólna pasja w tym pomaga.

Czy tylko ja zawsze miałam problem z przełamaniem się, żeby dołączyć do jakiegoś kursu czy zajęć? Często zapisywałam się, np. na zajęcia fitness, a potem rezygnowałam z różnych powodów. Wiele razy miałam ochotę zrobić to samo po zapisaniu się na zajęcia z Ciri, ale praca z nią motywowała mnie do wyjścia ze strefy komfortu. Zabieranie ją w nowe miejsca i sytuacje (na miarę jej możliwości!) też nie jest łatwe, ale zawsze się opłaca.

Akceptacja i cierpliwość

Życie z Ciri uczy mnie cierpliwości i spokoju każdego dnia. Na początku było oczywiście o wiele trudniej. niż teraz, ale nadal są sytuacje, w których muszę trzymać nerwy na wodzy. Ciri jest bardzo wrażliwa i przy niej wyjątkowo ważne jest powstrzymanie się od nawet delikatnego upominania, karcenia i presji. Niekontrolowane wybuchy złości czy płaczu (co zdarzało mi się na początku) w ogóle nie wchodzą w grę. Co ciekawe, moja samokontrola w życiu z psem przekłada się na inne aspekty życia. Myślę, że jestem bardziej cierpliwa w moim związku czy w pracy, szybciej odpuszczam.

Ciri jest, jaka jest. O ile możemy nad tym systematycznie pracować, to nikt nie zagwarantuje mi, że kiedykolwiek całkiem “wyjdzie na prostą” ze swoją agresją. Akceptacja tego jest kluczowa w naszej pracy. A od kiedy zaakceptowałam tę sytuację, to dużo łatwiej udaje mi się akceptować inne trudne sytuacje w moim życiu.

Więź ze zwierzęciem

Nigdy wcześniej nie stworzyłam takiej więzi z drugą istotą jaką mam z Ciri. Porozumiewamy się bez słów i to jest dla mnie niesamowite, jak blisko można czuć się związanym ze zwierzęciem innego gatunku. Ciężko opisać słowami to, co do niej czuję, kiedy widzę jak próbuje odczytać moje zamiary, moją mowę ciała. Rozumie mnie lepiej, niż niejeden człowiek i skrycie się boję, że z żadnym innym psem takiej więzi już nie stworzę. Więcej o naszej wyjątkowej relacji pisałam tutaj.

Pewność siebie

W kontekście psów problemowych, bardzo dużo mówi się o zwiększaniu pewności siebie psa. Ja mogę potwierdzić, że działa to też po stronie właściciela. Adopcja trudnego psa staje się dla mnie całkowicie wynagrodzona dzięki obserwowaniu systematycznych postępów. Postępy są zwieńczeniem zdobywania wiedzy na kursach i seminariach. Mogę sobie powiedzieć: “Hej, jesteś dobrą trenerką, zmieniłaś niepożądane zachowanie swojego psa na inne, lepsze dla otoczenia!”. Takie sukcesy, nawet niewielkie, bardzo mnie podbudowują.

Pamiętajcie, że nawet jeśli właśnie adoptowaliście psa i jest Wam ciężko, wszystko, co opisałam powyżej jeszcze przed Wami. Nie poddawajcie się, a praca z psem naprawdę może zmienić Wasze życie na lepsze. Adopcja trudnego psa była też tematem wspaniałego projektu Zuzy Rybarczyk, a mój udział w nim możecie zobaczyć tutaj.

Powiązane wpisy

Dodaj komentarz

avatar
  Subskrybuj  
Powiadom o
Share via
Copy link
Powered by Social Snap